Wpisz to, czego poszukujesz

Tags:

Bromo i kraina wulkanów

Udostępnij
Kolejny dzień wyprawy uświadomił nam po raz kolejny, że styl prowadzenia pojazdów mechanicznych w Azji odbiega dość mocno od naszego ;). Trzynaście godzin w busiku było dość męczące, dla siedzących z przodu chyba też nieco stresujące, ponieważ na Jawie jeździ się niestety mało bezpiecznie. Bali i Lombok pod tym względem są o wiele spokojniejsze. Tyłki bolą od ciągłego podskakiwania na dziurach. Może spróbuję później dokleić jakiś filmik z podróży :).

Na miejsce noclegu docieramy późnym wieczorem, koniec drogi był kręty i trudny do pokonania. Zostajemy rozlokowani w hotelach – odpowiednio do wybranego „pakietu” cenowego. Wygód tam nie ma, ale jedną noc można spokojnie spędzić. Nie nastawiajmy się na super działający internet, nie ma go w ogóle (choć niby miał być) lub ledwo działa. Jeśli więc mamy coś ważnego do załatwienia lub wyszukania zróbmy to wcześniej.

Penanjakan

 

Zbiórka koło godziny czwartej, spod hotelu zabiera nas samochód terenowy i zawozi na Penanjakan, z którego po wschodzie słońca powinien rozpościerać się widok na krainę wulkanów. Pamiętajmy, by mieć przy sobie wszelkie pokwitowania itp., ponieważ kierowcy i nasi „opiekunowie” się zmieniają i bez tego możemy mieć problemy. Numer pokoju też jest istotny. Osoby, które nie wykupiły pakietu z 4×4 idą samodzielnie prosto do Bromo.

Podróż jest dość krótka, końcówkę pokonujemy na własnych nogach, po drodze można kupić coś ciepłego do picia lub zjedzenia na którymś ze straganów. Na szczycie zbiera się mnóstwo osób, nie umiem nawet oszacować ich ilości. Jest zimno, wilgotno i trochę wieje. Zakładam czapkę… Znajdujemy miejsce samym przodzie, zauważam, że za barierkami jest taki jakby balkonik i tam czekają ludzie ze statywami i nie wchodzi im nic w kadr. Ponieważ jest ciemno próbując się dostać do tych osób nie zauważam, że jest tam rozciągnięty drut kolczasty i radośnie „wskakuję” na niego piszczelami 😀 Na szczęście nie dzieje się nic złego, nawet jakimś cudem udaje mi się wyplątać getry w całości (4F punkt dla Ciebie). Dzięki temu zapoznaję się z grupką pań z Korei i możemy się trochę pośmiać z mojej przygody 😉

Niestety pogoda nam nie dopisuje, jest zimno, mokro i mgliście. Długo czekamy na słońce, ale okazuje się, że mgła jest tak gęsta i jakby nieruchoma, iż nie ma szans na piękne widoki. Upieram się czekać jak najdłużej, jednak i ja muszę się w końcu poddać, wracamy do naszych terenówek i jedziemy w pobliże Bromo. Warto poprosić kierowcę o zatrzymanie się po drodze w celu wykonania paru zdjęć, widok jest naprawdę fajny, choć ciężko go uchwycić na zdjęciu, ponieważ ziemia jest bardzo ciemna, a zamglone niebo niezwykle jasne i wręcz oślepiające.

Bromo

 

Pod Bromo czeka spora grupa „miejscowych”, każdy pyta, czy nie chce podjechać pod wulkan na koniu. Jesteśmy przeciwni wykorzystywaniu zwierząt, więc zawsze w takich sytuacjach wybieramy pieszą wędrówkę. Najpierw idziemy po płaskim terenie, więc jest łatwo, później ilość pyłu się zwiększa, a pochylenie terenu wzrasta i zaczynamy zwalniać zapadając się dość głęboko w ziemię. Na samą górę wchodzimy schodami – to najmniej przyjemna część, ponieważ idzie się gęsiego, a schody są dość strome. Ja się nieco zmachałam 😉 Po drodze można kupić kwiaty, które wrzuca się do krateru. Na górze widok bardzo przypada nam do gustu i dość długo kręcimy się po zboczu krateru. Jeżeli nie chcecie się nawdychać wszędobylskiego pyłu warto wziąć ze sobą maseczki lub chusty.

Wracamy do samochodu na umówioną godzinę, kierowca zawozi nas do hotelu, gdzie pakujemy się, jemy śniadanie i jesteśmy gotowi do kilkugodzinnej drogi w okolice Kawah Ijen.

SAM_1365

SAM_1371

SAM_1389

Bromo, Jawa, Indonezja


 

Tags:

Może polubisz i to:

Ta strona korzysta z ciasteczek, więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności. - zobacz

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close