Wpisz to, czego poszukujesz

Tags:

niesamowite odwiedziny Kawah Ijen

Udostępnij

 

Noc spędzamy w hotelu z fajnym basenem i strasznie obskurnymi pokojami z jeszcze gorszą łazienką. Fajnie mieć tam własny śpiwór 😉 Nie tylko ze względu na stan wszystkiego wokół, ale na dotkliwy chłód w nocy – nie można liczyć na inne przykrycie niż prześcieradło. Ale o dziwo nic dziwnego mnie tam nie pogryzło (a zawsze lubi podgryźć), więc może tylko wyglądało to trochę strasznie.

Pierwotnie z hotelu w Sempol Village mieliśmy wyruszyć o czwartej rano, jednak dowiedzieliśmy się o możliwości obejrzenia blue flames – za dopłatą – jeśli wyruszymy koło pierwszej. Płomienie w Kawah Ijen są widoczne tylko do wschodu słońca. Inni członkowie wyprawy wiedzieli na ten temat już nieco więcej od znajomych, którzy wizytowali to miejsce i gorąco polecili obejrzenie niebieskiego ognia, postanowiliśmy więc wyruszyć razem z nimi po około czterech godzinach snu.

 

Blue flames

SAM_1465

 

Kawah Ijen

 

Droga na szczyt nie jest szczególnie długa, ale stroma. Zajmuje około 1,5 godziny, potem jeszcze należy ostrożnie zejść po ciemku na dół omijając pracujących górników. Jest bardzo wąsko, a do tego wzrok zaczyna z ciekawości uciekać w stronę dymu i płomieni. Warto zaopatrzyć się we własne czołówki. Przewodników jest tylko paru i jeśli ktoś się ciągnie z tyłu jak ja (bo tak lubię ;P nie cierpię, gdy mi się ktoś plącze za plecami), zostaje sam w całkowitej ciemności. Z tego też powodu zamiast pozostać przy jeziorze okołu 45 minut byliśmy tam jakieś 3 godziny i wróciliśmy z Kawah Ijen sami, po drodze poznając turystów z innych grup. Jakoś tak się stało, że przewodnik w ciemności nie informował wszystkich, że grupa się zbiera i nie raczył też szukać brakujących osób – o ile w ogóle zdawał sobie z braków sprawę. Zostaliśmy więc w kraterze, dzięki temu jednak udało się porobić trochę zdjęć podczas wschodu słońca, warunki do focenia były bardzo trudne i jestem zdziwiona, że w ogóle coś wyszło. W miejscu zbiórki byliśmy na czas, ponieważ grupa owe pozostałe 2 godziny spędziła koło szczytu. Zejście nie jest przyjemne, ponieważ łatwo można się ześlizgnąć i uszkodzić. Ale ogólnie jest to trasa dla każdego, jednym zajmie trochę więcej czasu innym mniej. Dobre miejsce dla przeciętnego turysty.

 

SAM_1488

Kwaśne jezioro i krater

 

Nie da się ukryć, że to chyba mój ulubiony punkt wyprawy do Indonezji, było nieziemsko! Widziałam kiedyś program o Kawah Ijen i zawsze sobie myślałam, jak to fajnie móc zobaczyć takie miejsca. Nigdy bym nie przypuszczała, że uda mi się tam dotrzeć! Gorąco polecam każdemu!

Aby odwiedzić Kawah Ijen dobrze jest zaopatrzyć się w maskę. I nie mam na myśli zwykłej „antyzarazkowej”, tylko taką odporną na chemikalia. Ja miałam najzwyklejszą do remontów i pyłu plus szalik i momentami nie dawałam rady. Ale się da 😉 Wiatr wieje porywiście, nie wiadomo kiedy będzie się stało w miarę „swieżym” powietrzu, a kiedy trafi w sam środek siarkowego podmuchu. Gwarantuję, że człowieka zatyka po jednym zachłyśnięciu się siarką i ma się wrażenie, że kolejnego oddechu mimo potrzeby nie da się wziąć. Lepiej też nie brać najlepszych ubrań. Moja kurtka trekkingowa śmierdzi po dziś dzień mimo kilku prań i wietrzenia. Może z powodu dodatku srebra w niciach. Mój pierścionek i kolczyki w ciągu dosłownie 5 minut zrobiły się czarne, ciężko było je doczyścić. Udało mi się dopiero w domu. Nie wkładamy palców do jeziora, bo można się poparzyć, sprawdzone ;P

 

SAM_1512

SAM_1518

 

Zabójcza praca górników

 

Kawah Ijen oprócz cudu natury to także miejsce ciężkiej i zabójczej pracy indonezyjskich górników. Podobno średnia długość ich życia to 40 lat. Kosze ważą od 60 do 90 kilogramów. Za kilogram siarki otrzymują 800 rupii. Często w ogóle nie zabezpieczają się przed trującym dymem. Dużo się pisze o napojach i batonikach, które warto ze sobą wziąć i częstować górników i tragarzy – rzeczywiście przyjmują je z radością i uśmiechem, miło móc dać choć odrobinę przyjemności podczas tej niesamowicie ciężkiej pracy. Jednak jeżeli uda mi się tam wybrać jeszcze kiedyś zakupię porządne maski, tyle sztuk na ile będzie mnie stać, i sprezentuję tym zapracowanym ludziom. Zarabiają bardzo mało, a w dodatku dorabiają jako „przewodnicy”, pilnują by nikt nie spadł ze skał lub nie wylądował w jeziorze, a jak się przypadkiem okazało dostają niewielki ułamek tego ile pobierają od nas biura podróży „dające zezwolenie” na wejście do krateru i nie mają o tym wykorzystywaniu pojęcia. Sprawa wyszła na jaw dzięki znajomej Francuzce, która poznała indonezyjski dzięki rocznym studiom w Yogyakarcie. Było to dla nas wszystkich niemiłe odkrycie i mam nadzieje, że interwencja znajomej ureguluje tę sprawę w przyszłości.

 


Wycieczka kończy się podwózką do promu na Bali 🙂 Kupujemy bilety i płyniemy ku nowym przygodom.

 

SAM_1537

SAM_1534

 

Ijen   |   to kompleks czynnych (strato)wulkanów we wschodniej części Jawy. Kaldera ma około 20 km średnicy, wysokość 2799 m n.p.m. Kawah Ijen posiada największe na świecie, kwaśne jezioro wulkaniczne o średnicy 1 km. Wewnątrz krateru znajdują się także źródła termalne oraz fumarole o temperaturze 170-245 st. Celsjusza (niektóre źródła podają nawet 600 st. Celsjusza). Ceramiczne rury umieszczone w pobliżu jeziora odprowadzają wulkaniczny, siarkowy gaz, który po schłodzeniu staje się on czerwoną cieczą, a następnie tężeje zmieniając się w żółte bloki niemal czystej siarki. Ostatnia erupcja nastąpiła w 2002 roku.

<p style=”text-align: center;”

 


 

Tags:

Może polubisz i to:

Ta strona korzysta z ciasteczek, więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności. - zobacz

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close