LOADING

Type to search

Tags:

Pierwsze zetknięcie z Indonezją – Yogyakarta

Oliwia 21 lipca 2014
Share

Lot do Yogy był przyjemny i niezbyt długi. Na miejscu najpierw przywitał nas wulkan Merapi wychylając się znad chmur, a następnie ujrzeliśmy rozległe miasto i maleńkie lotnisko. Czekał na nas duży upał oraz spora kolejka po wizę. Miejscowi szybko i sprawnie podzielili nas na Indonezyjczków i „resztę świata” upychając do odpowiednich kolejek. Za wizę turystyczną na 30 dni płacimy 50 dolarów od osoby (polecam dolary, ponieważ euro miało tragiczny przelicznik). Panu, który nie miał przy sobie odpowiedniej waluty pozwolono nawet wyjść poza obszar lotniska do kantoru ;D, a później grzecznie wrócił i zrobił całą odprawę ;). Ja z kolei już po immigrations zdziwiłam się słysząc nagle swoje imię wykrzykiwane na pół lotniska – Pan sprawdzając mój paszport nie oddał mi jakiejś karteczki i bardzo się przejął 😉 Oczywiście było przy tym wszystkim dużo śmiechu. Następnie odbieramy bagaż z asystą przejętych pracowników lotniska, prześwietlamy ponownie i jesteśmy wolni.

Malioboro

 

Jeżeli z lotniska bierzemy taksówkę trzeba być twardym i odczekać swoje lub pójść nieco dalej, ponieważ pierwsze ceny są bardzo zawyżone. Powinni zejść do 50.000-60.000 rupii za kurs na Malioboro. Do centrum miasta z portu lotniczego jest dość daleko, korki są spore, jechaliśmy naprawdę długo.

Miasto samo w sobie nie zachwyca, duży ruch, spory hałas, uniwesytet, pałac sułtana. I oczywiście zatłoczone i kolorowe stragany Malioboro. Zakwaterowaliśmy się w hotelu i ruszyliśmy w miasto. Przebywa tam masa turystów z całej Indonezji, więc szybko przekonaliśmy się jak to jest być większą atrakcją niż to co zamierzali powyżsi zwiedzić. Najpierw jest zakłopotanie, później śmiech, z czasem jednak także zmęczenie, ma się ochotę gdzieś ukryć 😉 Zapewne mam już z milion zdjęć na fejsie 😉 Indywidualnych, grupowych, a nawet selfies (dzieci i młodzież są na czasie). Ludzie oczywiście są bardzo mili i uprzejmi, niektórzy strasznie się wstydzą i potrafią chodzić kilkanaście minut za kimś, nim spytają o fotkę, potem skaczą z radości. Najbardziej zaskakują mocno starsze osoby, które kłaniają się wpół w podziękowaniu za zdjęcie z nimi. Szczerze mówiąc bardzo mnie to zdziwiło zważywszy na historię Indonezji i jej wyzwolenia właściwie nie tak dawno temu. Także zawsze trzeba mieć zaplanowany dodatkowy czas na zdjęcia 🙂

Jeżeli ktoś zastanawia się, czy nie kupić pewnych rzeczy później podczas podróży informuję, że Jogja jest tańsza niż Bali czy Lombok, a niektórych, stylizowanych na tradycyjne, ubrań już później nie spotkaliśmy.

Yogyakarta

 

W Yogyakarcie szybko nauczyliśmy się zauważać, że co chwilę i wszędzie ktoś komuś wsuwa kasę do ręki, bez słowa, nie wiadomo za co, po co i dlaczego 😉 WSZĘDZIE.

Po drodze spotkaliśmy się z tym o czym pisano na necie – pojawia się znikąd pan udający, że tak ot sobie zagadał, potem przekonuje, że pałac (czy co tam chcemy zwiedzić) jest dziś nieczynny i zaczynają się różne opowieści, zmierzają one zapewne do tego gdzie można kupić prawdziwe indonezyjskie wyroby i że zna te miejsca i zaprowadzi… Raz tylko doszliśmy z uprzejmości z kimś do tego momentu, później urywaliśmy się o wiele wcześniej. Zasada jest prosta: trzeba skończyć szybko i grzecznie rozmowę i iść przed siebie zgodnie z planem. Oczywiście pałac był otwarty, nie zachwycił nas niczym szczególnym, właściwie zaskoczył swoją nazwą. Watercastle gdzieś się przed nami ukrył, może dlatego, że trafiliśmy na festiwal indonezyjskich sztuk walki podczas „Pencak Malioboro Festival 2014” i skupiliśmy się na nim 🙂

Wieczorem kolacja i kąpiel w basenie na dachu hotelu 😀 Fajne uczucie i super widok na miasto. Samoloty przelatują bardzo nisko, wygląda to fajnie choć trochę niepokojąco. Hotele są tam raczej tanie w porównaniu z innymi miejscami, które odwiedziliśmy, standard OK, choć w naszym niezbyt radzili sobie z wietrzeniem i wentylacją pokoi i trochę zalatywało stęchlizną z wciąż mokrej łazienki.

 

DCIM100GOPRO

GOPRO: Widok na Merapi

SAM_0966

SAM_1035

Yogyakarta


 

Tags:

You Might also Like

Ta strona korzysta z ciasteczek, więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności. - zobacz

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close