LOADING

Type to search

Noc w dżungli koło rzeki Kinabatangan

Oliwia 26 września 2015
Share

Rzeka Kinabatangan to miejsce, które początkowo nie było w naszym planie, nie wiem jak to się stało, że podczas poszukiwań ciekawych punktów wyjazdu jakoś nam umknęło. Kiedy zorientowaliśmy się, że Kinabatangan jest po drodze do Sepilok postanowiliśmy wcisnąć ją do naszego planu wiedząc, że jedna noc w dżungli i dwa rejsy po rzece to niewiele, jednak więcej niż nic.

Rejs rzeką Kinabatangan

Zmieniliśmy odrobinę plan i po wizycie w Centrum Rehabilitacji Orangutanów w Sepilok odebrano nas spod hotelu i z plecakami podjechaliśmy do pobliskiej siedziby Uncle Tan. Po rejestracji zapytaliśmy o transport w stronę Kundasang potrzebny nam po powrocie oraz zjedliśmy lunch, który był zawarty w cenie. Wytłumaczono nam co powinniśmy ze sobą wziąć, a czego nie i mogliśmy po raz ostatni skorzystać z darmowego WiFi. Zaczęliśmy podróż busem, po drodze można było zatrzymać się w sklepie, w którym dostępne były płaszcze przeciwdeszczowe, latarki i woda (2RM, w obozie Tana jest ona droższa). Droga zajmuje około półtorej godziny, tyle samo podróż łodzią. My płyniemy jedną łodzią a w drugiej znajdują się nasze plecaki zapakowane w worki foliowe. Już po drodze udaje nam się wypatrzyć różne zwierzęta, makaki, krokodyle i ptaki. Smutne jest to, że przez większość drogi widzimy, że zaraz za 5 metrowym skrawkiem dzunglii przy wodzie znajdują się plantacje palmy oleistej.

 

KINABATANGAN RZEKA

KINABATANGAN RZEKA

Uncle Tan i jak nocować w dżunglii

Po dotarciu na miejsce okaząło się, że warunki są lepsze niż się spodziewaliśmy, aczkolwiek nadal spartańskie. Drewaniane pomosty, półotwarte domki z moskitierami nad materacami. Zostajemy zaprowadzeni do naszgeo domu (3 osoby na domek) i dowiadujemy się co powinniśmy schować w plastikowych pudłach – wszystkie rzeczy, które mogą zainteresować zwierzęta i robale, czyli słodkie batoniki, żele do mycia ciała, gumy itd. Jeżeli nie chce się mieć dziury wygryzionej w plecaku przez szczura, który chce się dostać do tego co mu tak owocowo pachnie lepiej posłuchać rad obsługi 🙂 Elektryczność jest dosępna do godziny 24. Jeżeli wybieracie się na wycieczkę do dżungli dostaniecie kalosze, aby nie pogryzły was Solenopsis (zwane fire ants), ból po ich ugryzieniu porównywany jest do tego odczuwanego po postrzale z broni palnej. Miejsce jest naprawdę fajne i bardzo głośne! To nie pierwszy mój pobyt w dżungli, jednak poziom hałasu w niej zawsze robi na mnie wielkie wrażenie. Słychać owady i zwierzęta wydające z siebie przedziwne dźwięki, wszystkie równocześnie. Niektóre z nich brzmią jak alarmy. Jedynym problemem w obozie jest brak miejsca na umycie się. Można używać toalet i deszczówki z wiader, jednak brakuje jakiejś budki, w której można by się schować i umyć.

Po odprawie i kolacji wyruszamy na nasz pierwszy, nocny rejs. Jest bardzo ciemno i ledwo widzimy brzegi rzeki, ale obsługujący łódź doskonale wiedzą jak wypatrzeć zwierzęta. Przepłynięcie się łódką w takej ciszy i spokoju jest naprawdę bardzo przyjemne, można wsłuchać się w naturę, popatrzeć na gwiazdy. Pokazano nam zwierzęta śpiące na drzewach, jednak nie było możliwe sfotografowanie tak oddalonych śpiochów (widziałam nawet jak ziewają 🙂 ). Udało się uchwycić tylko parę ptaków, które się nie bały i spały w pobliskich zaroślach. Super doświadczenie 🙂

 

KINABATANGAN RZEKA

KINABATANGAN RZEKA

KINABATANGAN RZEKA

Następnego dnia, wczesnym rankiem, jeszcze przed śniadaniem wybraliśmy się na  na drugi rejs. Była piękna mgła i udało nam się zobaczyć wiele ptaków, uciekające krokodyle, makaki, w tym nosacze. Wyglądają naprawdę śmiesznie z ich wielkimi, czerwonymi nosami. I to nie jest jedyna część ciała, z powodu której są słynne! 😉 Szczerze mówiąc czasem wyglądają groźnie, dużo krzyczą i robią przy tym straszne miny 🙂 Niestety nie zobaczyliśmy orangutanów, ale spodziewaliśmy się tego, skoro mogliśmy sobie pozwolić jedynie na jednodniowy wypad. Marzyły mi się „pygmy elephants”, czyli gatunek małych słoni, ale słyszeliśmy, że odkąd Uncle Tan przeniosł swój obóz w inną lokalizację ciężko je spotkać, podobno kiedyś była bardziej ukryta w dżungli. Oprócz zwierząt można spotkać wielu rybaków używjących butelek i sieci do łowienia ryb.

 KINABATANGAN RZEKA

KINABATANGAN RZEKA

KINABATANGAN RZEKA

Tak brzmi dżungla, tylko duuuuużo głośniej 🙂

 

 

Tags:

You Might also Like

Ta strona korzysta z ciasteczek, więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności. - zobacz

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close