Wpisz to, czego poszukujesz

Tags:

Najlepsze zdjęcia podróżnicze 2015 roku

Udostępnij

 

Poprosiłam podróżujących znajomych oraz blogerów o podesłanie ich najlepszych zdjęć podróżniczych z 2015 roku i pozwoliłam sobie na subiektywny wybór tych, które spodobały mi się najbardziej. Nawet nie zdawałam sobie z sprawy tego jak trudne będzie to zadanie. Zdjęć sporo, większość fajna, jak tu wybrać tylko koło dwudziestu? W pewnym momencie pożałowałam pomysłu 😉 Jednak ostatecznie muszę przyznać, że było to fajne doświadczenie i wielką przyjemność sprawiło mi kilka fotograficznych niespodzianek 🙂

Oto najlepsze zdjęcia podróżnicze 2015 roku wybrane przez ich twórców 🙂

fotografwpodrozy.pl

Piotr Trybalski | fotografwpodrozy.pl

 

W Stanach wiele rzeczy jest wielkich. Są wielkie budynki, wielkie ślimaki autostrad i wielkie krążowniki błądzące po tych ostatnich. Wielkie burgery w fastfoodach i nie mniejsze kubki wypełnione lodem i Coca Colą. Stany mogą przytłoczyć. Wielkością. Gdy pierwszy raz dotarłem w to miejsce krzyknąłem: ale wielkie trzepaki! Ot, wspomnienia z dzieciństwa, z czasów przedfacebookowych. (Muscle Beach, Santa Monica, California, USA)

 


inafarawayland.com

Marta Kulesza | inafarawayland.com

 

Prawie cały 2015 rok spedziłam w Nowej Zelandii, która podbiła moje serce swoja roóżnorodnością i widokami, o których marzy każdy fotograf. Szczyt na zdjęciu – Roy’s Peak – odwiedziłam aż 3 razy, a widoki z niego są jednymi z moich ulubionych w tym kraju.

 


gonimyslonce.pl

Ewa Wilczyńska – Saj | gonimyslonce.pl

 

Bardzo lubimy ten obrazek, bo jest to w zasadzie kwintesencją Cabo Verde. Piękne kolory, słońce, woda, ludzie i zwierzęta w wyluzowanej atmosferze narodowego motta „no stress”. Mało które zdjęcie tak skutecznie potrafi przenieść nas na tę wyspę. Do tego zestawienie barw: wody i sieci, cieszy oczy niejednej wrażliwej na tym punkcie osoby. A sam chłopiec z małpką, staje się wisienką na torcie złapanej chwili w obiektywie. To zdecydowanie jedno z naszych ulubieńszych zdjęć z podróży… [Wyspy Zielonego Przylądka, Sal, Santa Maria]

 


travelingilove.com

Izabela Krawczyk | travelingilove.com

 

Stambuł jest dziwnym miejscem – jego mieszkańcy mówią, że ich miasto nie należy ani do Azji, ani do Europy. To prawda, bo Stambuł jest mostem, który łączy te dwa, zupełnie różne światy, nie należąc równocześnie do żadnego z nich. Gdy wybierałam się do Turcji znajomi radzili mi – nie podróżuj lądem, kiedy tylko możesz – wskakuj na prom, bo tam czas biegnie inaczej. Nie mogłam dostać od nich lepszej rady – przyzwyczajona do codziennej gonitwy w dużym mieście (tramwaj, metro, przesiadka, autobus, znów metro!) nie mogłam przyzwyczaić się, że jak to, teraz wsiądę na prom i po prostu będę płynąć przez ileś tam czasu? To co robić? Ech, naprawdę wiele nauczyłam się na tym promie. Bezcenna chwila przyjemności, ciszy, fale, ja, moje myśli i… szklanka pysznej, tureckiej herbaty. I czas się zatrzymał, tylko dla mnie… niezwykle cenne doświadczenie. Dziękuję ci, Stambule.

 


karol werner

Karol Werner | kolemsietoczy.pl

 

Zdjęcie bez historii, jednak niesamowicie je lubię. Fotografię wykonałem w pierwszym tygodniu naszego pobytu w Mongolii. Jechaliśmy wraz z Martą od rosyjskiego Irkucka, następnie wbiliśmy się do Mongolii i w połowie drogi między Ułan Bator, a granicą ukazała się nam właśnie ta droga! Wiele jest długich prostych w Mongolii, jednak ta miała w sobie coś wyjątkowego, była jedyną, niepowtarzalną i w sumie to ciężko mi powiedzieć dlaczego…

 


lkedzierki.com

Łukasz Kędzierski | lkedzierski.com

 

Nie da się lub po prostu nie potrafię wybrać jednego zdjęcia, które uważam za najlepsze jakie zrobiłem w mijającym 2015. Natomiast wiem, że jedno z miejsc które odwiedziłem w 2015 zrobiło na mnie ogromne wrażenie. O Ścianie Płaczu (Western Wall) znajdującej się na Starym Mieście w Jerozolimie słyszał na pewno każdy – niezależnie od wyznania religijnego czy od znajomości historii. W telewizji, na zdjęciach czy filmach wygląda zupełnie zwyczajnie. Jednak jak się jest tam na miejscu stojąc kilka centymetrów od wielkiego muru słysząc dookoła wypowiadane modlitwy w rytmiczny sposób kiwając się robi niesamowite wrażenie. To uczucie wyjątkowości jest jeszcze bardziej potęgowane w piątkowy wieczór, gdy rozpoczyna się szabat, a wielu wyznawców przychodzi właśnie tutaj, aby cieszyć się i celebrować wydarzenie. Dla tego klimatu, dla tej podniosłej chwili wybrałem zdjęcie z piątkowego wieczoru.

 


amusedobserver.com

Monika Marcinkowska | amusedobserver.com

 

Tak musiało chyba wyglądać stworzenie świata! Słońce i chmury o szóstej rano w kraterze Ngorongoro dały taki spektakl, że nie mogłam sie zdecydować czy starać się uchwycić chwilę na zdjęciu czy wcisnąć zziębnięte ręce głęboko do kieszeni i tylko podziwiać grę światła. Ngorongoro, ogromna kaldera wygasłego wulkanu w północnej Tanzanii jest miejscem gdzie turyści tłumnie zjawiają się na safari, żeby z bliska zobaczyć lwy, zebry, hipopotamy, nosorożce… Jednak jeśli ustawisz się w kolejce bladym świtem i wjedziesz zaraz po otwarciu bram nie będzie jeszcze tłumów – te kilkanaście minut kiedy słońce próbowało przedrzeć się przez chmury oświetlając stada pasących się zwierząt wydawały mi się najbardziej niesamowitym momentem całych wakacji.

 


oderwany

Mariusz Stachowiak | oderwany.com

 

Portret Ikony Kuby: Z każdej podróży przywożę portrety, bo dla mnie podróże to ludzie. Przypadkowych i zaplanowanych. W podróży tych pierwszych bywa więcej. Spotykam mędrców i głupców, ważnych i tych mniej. Mijam ich wszędzie. Prędzej czy później. Nawet na suchej i gorącej pustyni, ktoś na mnie wpadnie. Ludzie pojawiają się i znikają. Mogę jeździć i latać. Wszystko po to aby zwiedzać i poznawać świat. Robić zdjęcia dla siebie i innych. Patrzeć na piękne widoki i robić zdjęcia tych miejsc. Nawet jeśli jestem jednym z nielicznych, który może zatrzymać się na krętej drodze, w miejscu, w którym najlepszy jest kadr. Czym byłby ten świat, jaki byłby sens poznawania go bez istoty ludzkiej? Dla mnie człowiek jest tym, co potrafi zatrzymać mnie na dłużej. Portrety ludzi z podróży to najpiękniejszy widok na mojej drodze w podróży i nic nie jest w stanie zaoferować tyle, co oni. Ta góra tam jest i tam będzie. A oni? Nie wiem czy tam jeszcze są, a przecież jeszcze nie zdążyłem rozpakować plecaka po powrocie z podróży.

 


banita.travel.pl

Anita Demianowicz | banita.travel.pl

 

W każdej podróży, niezależnie od szerokości geograficznej, poszukuję ciekawej trasy do biegania i jazdy na rowerze. Ten domek oczarował mnie podczas pierwszego joggingu w okolicach Gorlic, w województwie małopolskim na jednej z tras biegowych, która w ostatnim czasie stała się jedną z moich ulubionych w Polsce. Wzgórze z domkiem oczarowało mnie do tego stopnia, że w jego okolice wracałam niemal każdego dnia, próbując trafić na idealne światło, oddające nastrój miejsca. W końcu mi się udało.

 


aworldtotravel.com

Inma Gregorio | aworldtotravel.com

 

Dubai nocą widziany z tarasu widokowego Burj Kalifa: Znalezienie dobrego miejsca na tarasie widokowym, na 124 piętrze niesamowitej Burj Khalifa nie jest łatwym zadaniem w godzinach szczytu. Podczas zachodu słońca kiedy naświetlenie nieba i ziemi jest równe oraz światła Dubaiu zaczynają się jarzyć, setki turystów wspinają się na taras w tym samym celu: zrobić ładną fotkę z najwyższego budynku na świecie. Tak więc, trzeba być cierpliwym, by w końcu stanąć na brzegu tarasu z widokiem na niekończące się w dole miasto. Ze względu na szybkie zachody słońca na tej szerokości geograficznej, musiałem zadowolić się nocnym niebem nad Dubajem, jest to jedna z moich ulubionych atrakcji w Dubaju.

 


eastwego

Magdalena Sułkowska | eastwego.com

 

Yangon, południe. Byliśmy w drodze, by zwiedzić świątynię Shwedagon, ale było tak gorąco, że gdy zobaczyliśmy kino, wymyśliliśmy, żeby iść zobaczyć jakiś film i przeczekać największy upał. Kupiliśmy bilety i ponieważ do następnego seansu mieliśmy jeszcze godzinę, przeszliśmy się na pobliski dworzec kolejowy. Na peronie stał jeden pociąg, a w środku siedziało sporo ludzi, wyglądając przez otwarte okna, prawdopodobnie by zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Wszyscy spoglądali na nas, ale tylko ta dziewczyna była na tyle śmiała, by nie odwrócić wzroku, gdy skierowałam w jej stronę obiektyw. Była zadziwiająco poważna i nawet chichoczący za nią chłopak nie wywołał u niej najmniejszego uśmiechu. Lubię to zdjęcie właśnie za to – dziewczyna nie uśmiecha się głupio do aparatu, ale jednocześnie wydaje się być zadowolona, że ktoś zwrócił na nią uwagę.

 


balkany rudej

Ola Zagórska – Chabros | balkanyrudej.pl

 

Zdjęcie wykonane w trakcie jazdy wyciągiem krzesełkowym w Zawoi. Listopad, halny, wspaniała pogoda, wysoka temperatura i niesamowite światło – ta mieszanka pozwoliła uchwycić prawdziwą, polską, górską jesień. Cóż..nie samymi Bałkanami człowiek żyje 😉

 


znajkraj.pl

Szymon Nitka | znajkraj.pl

 

Pędzące przed siebie, galopujące po interiorze Islandii konie to scena, jaka zapadła nam w pamięć podczas emocjonującej trasy do Landmannalaugar. Landmannalaugar to osada położona w rezerwacie Fjallabak w południowej Islandii, w tak zwanych „górach tęczowych”. A konie rasy islandzkiej są jedyną rasą koni występującą na Islandii i od lat są starannie chronione przed zagrożeniami ze strony chorób pochodzących z kontynentu europejskiego. Gdy wyjeżdżają poza Islandię, już nigdy na nią nie wracają. W przeciwieństwie do nas, którzy po zeszłorocznej rowerowej wyprawie tylko przez południową część Islandii odczuwamy spory niedosyt. Na pewno kiedyś wrócimy na tę niesamowitą, zieloną, oby wtedy równie przyjazną nam jak w tym roku, wyspę.

 


Na lewo od centrum

Jolanta Lisicka | nalewoodcentrum.blogspot.com

 

Moi drodzy, witajcie w opuszczonym hotelu London! Albo nie takim znowu opuszczonym… Przy odrobinie szczęścia możecie spotkać tam tę oto damę, zapalić z nią papierosa i uciąć pogawędkę. Ta pani była niegdyś pułkownikiem. I w jej ruchach i sposobie mówienia jest coś niebywale szlachetnego. Podróżuje się dla takich momentów. I na takie momenty czekam, by móc je sfotografować. To chyba nie do końca jeden z tych, o których mówił Cartier-Bresson, ale jednak mogę nazwać go „decydującym”. „- Ma Pani takie piękne dłonie. – Naprawdę…? Możesz zrobić zdjęcie.” Tbilisi, Gruzja

 


tropimy.pl

Przemysław Czatrowski | tropimy.com

 

To był długi, ale satysfakcjonujący dzień. Zatoczyliśmy pętlę dookoła Yellowstone, zatrzymując się we wszystkich pięknych miejscach, robiąc krótkie piesze wyprawy wśród gejzerów, lasów i zwierząt na wolności. Na sam koniec, tuż przed zachodem słońca dotarliśmy do Grand Prismatic Spring – największego w parku gorącego źródła, którego położone pod wodą ściany mienią się wszystkimi kolorami tęczy. Warunki nie były jednak idealne – gęsta para wydobywająca się z jeziora pokrywała prawie całą jego powierzchnię tak, że kolory były ledwo widoczne. W pewnym momencie zauważyłem mężczyznę idącego kładką po drugiej stronie akwenu. Bardzo spodobał mi się kontrast majestatyczności obłoku w tle ze „zwyczajnością” sylwetki. Szybko wykadrowałem i nacisnąłem spust migawki. Uważam 2015 za niesamowicie kolorowy rok (głównie przez wyjazdy na Teneryfę, na zachód USA i do Grecji), jednak to zdjęcie – jedno z moich ulubionych w 2015 – jest czarno-białe, co podkreśla detale. Dodatkowo, chyba odnajduję się trochę w postaci piechura idącego przez Yellowstone, bo na pewno tam kiedyś wrócę.

 


kinga madro

Kinga Mądro | floatingmyboat.com

 

To zdjęcie to dowód na to, że w fotografii często dużą rolę odgrywa przypadek. W ten sierpniowy dzień, po długawej podróży przez angielską wieś zastanawiałyśmy się z kumpelą czy pochodzić w okolicach naszego schroniska w Patterdale (wioseczce, w której jest dosłownie kilka budynków i góry), czy może iść do bardziej tłocznego Glenridding, w którym przynajmniej są jakieś knajpy. Wygrało Patterdale, ale szłyśmy bez planu, zupełnie na czuja, podążając za ładnymi widokami, których w okolicy nie brakowało. W pewnym momencie dostrzegłam jak promienie słońca przedzierają się przez chmury i oświetlają dolinę przy jeziorze Ullswater. I aż mnie zatkało. Lubię to zdjęcie z dwóch powodów. Po pierwsze, przypomina mi ono atmosferę wakacji, lata i długich wędrówek przez Krainę Jezior. Po drugie, motywuje mnie do robienia zdjęć, kiedy najmniej mam na to ochotę, bo, nóż widelec, gdzieś za rogiem czai się taki widok i szkoda by go było przegapić.

 


4ever moments

Joanna Olearczyk – Gąsieniec | 4evermoments.com

 

Niedzielny market w miasteczku Dong Van, w północno wietnamskiej prowincji Ha Giang jest niezwykłym przeżyciem. Różni się znacznie od tych odwiedzanych licznie przez turystów, pozostając prawdopodobnie jednym z ostatnich takich tradycyjnych górskich marketów. Organizowany w niezmienionej formie od pokoleń jest jednym z ważniejszych wydarzeń wśród lokalnej społeczności. Każdej niedzieli mieszkańcy górskich plemion schodzą z gór by handlować rękodziełem, żywnością, zebranymi plonami oraz żywym inwentarzem i dzielić się radością prostego życia. Wielu z nich nigdy w życiu nie widziało podróżników. Zdjęcie to udało mi się wykonać na jednym z tych niedzielnych marketów. Wystraszony chłopiec nieśmiało chował się za gąskami, w bezpiecznym miejscu koło mamy. Był jednak na tyle ciekaw, że przez dłuższą chwilę wpatrywał się w mój obiektyw. Moment ten trwał dłuższą chwilę, aż pierwsze lody zostały przełamane i oboje obdarzyliśmy się szczerymi uśmiechami.

 


pawel krupinski

Paweł Krupiński | The World Through Our Lenses

 

Zapadał wieczor nad Mera Peak High Camp. Jet Stream się wzmagał. Sherpowie wołali na kolacje. Inni członkowie grupy schowani byli w namiotach i rozkoszowali się ciepłem śpiworów. A ja, ubrany we dwie puchowki stałem jak urzeczony i wpatrywałem się w Mt Everest oświetlany ostatnimi promieniami słonecznymi wdychając mroźne górskie powietrze i co rusz naciskajac migawkę. Właśnie dla takich momentów chodzę po górach…

 


jon algie

Jon Algie | jonistravelling.com

 

Flamingi na poludniu Boliwii: Zdjecię wykonane podczas trzydniowej wycieczki na południu Boliwii, podczas której podróżowaliśmy z niewielkiego miasteczka Uyuni do granicy z Chile. W drodze widzieliśmy największą słoną pustynię świata, wiele barwnych jezior, pustynie, góry przypruszone śniegiem oraz mnóstwo flamingów. Są tam dwa jeziora położone koło siebie, pełne tych niesamowitych różowych stworzeń. To zdjęcie lubię szczególnie ze względu na symetrię – wyglądało jakby ustawiły się celowo żebym mógł zrobić zdjęcie! Ta część Boliwii jest jednym z najpięknieszych i unikatowych miejsc na Ziemi i podróżując po Ameryce Południowej trzeba ją koniecznie odwiedzić.

 


mywanderlust.pl

Kamila Napora | mywanderlust.pl

 

Zdjęcie to wykonałam prawie rok temu w Sarajewie, stolicy Bośni i Hercegowiny. Jest to jeden z moich ulubionych widoków na świecie, mogę się w niego wpatrywać bez końca i nigdy mi się nie nudzi. To taka kwintesencja Sarajewa, historia miasta w pigułce. Właśnie tu spotyka się Wschód z Zachodem, a kultura i architektura środkowoeuropejska miesza się z otomańską. To w Sarajewie sąsiadują ze sobą meczet, katedra katolicka, synagoga i cerkiew prawosławna, co sprawne oko może wypatrzyć na zdjęciu. Niestety 20 lat temu miasto boleśnie zapisało się na kartach historii dzięki oblężeniu, które trwało niemalże 4 lata i kosztowało życie ponad 10 tysięcy mieszkańców Sarajewa. Okoliczne wzgórza usłane są cmentarzami, gdzie na wszystkich grobach widnieje data pomiędzy 1992 i 1996… To właśnie przy jednym z tych cmentarzy zrobiłam to zdjęcie, z najpiękniejszym widokiem na Sarajewo.

 


muchawsieci

Paulina Muszyńska | muchawsieci.com

 

Ostatni przystanek naszego road tripu po Anatolii – zapora Karakaya. Przez most na Eufracie przejeżdżaliśmy kiedy słońce zaczynało już zachodzić i w pewnym momencie zauważyłam dziwną konstrukcję na tafli wody. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że były to farmy rybne. Od razu zarządziłam krótką przerwę na zdjęcia. Po wszystkich podróżach śmiało mogę powiedzieć, że był to jeden z ładniejszych widoków, na jakie trafiłam w Turcji w roku 2015.

 


lukasz burda

Łukasz Burda | zlotaproporcja.pl

 

Obszar wulkaniczny Krafla w Północnej Islandii to miejsce, w którym zaczynasz zastanawiać się, na jakiej planecie jesteś. Obok ledwie zastygniętej, jeszcze parującej lawy bulgoczą i syczą błękitne kałuże błotne. Niesamowite kolory, dynamika i różnorodność. Dokładnie taki był dla nas 2015 rok -pełen dynamiki, kolorów i niezwykle różnorodnych smaków, widoków, odwiedzonych miejsc i spotkanych osób.

 


paczkiwpodrozy

Kasia Kipigroch – Paczek | paczkiwpodrozy.pl

 

„W domu u Huaorani” Boanamo, Ekwador: To zdjęcie zrobiłam w małej wiosce plemienia Huaorani w środku Puszczy Amazońskiej, wiele godzin drogi łodzią od najbliższego miasta, gdzie żyliśmy przez kilka dni razem z Otobo i jego rodziną. Na fotografii uwieczniłam wnętrze największej chaty we wiosce, służącej zarówno jako sypialnia, kuchnia i pokój dzienny oraz dwójkę z jego dzieci siedzących przy palenisku. To zdjęcie jest dla mnie tak wyjątkowe, jak wyjątkowe i niepowtarzalne było doświadczenie mieszkania w lesie z plemieniem, które jeszcze 50 lat temu uważane było za najbardziej niebezpieczne w Amazonii i po dziś dzień żyje w odosobnieniu, w dużej mierze nadal kultywując swoje tradycje. Historii tego pobytu nie da się pokazać jednym zdjęciem, dlatego po więcej zapraszamy na naszego bloga!

 


whale shark

Oliwia Papatanasis | the-ollie.com

 

Gdy patrzę na to zdjęcie widzę dwie rzeczy. Piękne, ogromne zwierzę, które zrobiło na mnie wielkie wrażenie i było jednym z głównych powodów dla których odwiedziłam Filipiny. Ale widzę też przykrą historię, która się za tym zdjęciem kryje. Mimo, iż ponoć zaczęto już zmieniać podejście w tym kraju i dbać o rekiny wielorybie. Mimo, iż przed wejściem do wody są szkolenia co wolno robić, czego nie, to nadal mimo obietnic jest to zwykły biznes, a rekiny są dokarmiane przez miejscowych. Spotkanie tych stworzeń było dla mnie wielkim przeżyciem, jednak czuję starszne rozczarowanie tym, iż dałam się nabrać na zmiany, które miały nastąpić w Oslob. Na pewno będę chciała rekiny wielorybie spotkać ponownie, jednak tym razem sprawdzę wszystko 100 razy zanim zdecyduję się na wybrane miejsce.

 


marcin dobas

Marcin Dobas | dobas.art.pl

 

Są takie momenty kiedy człowiek naciska na spust i już jest przekonany, że zdjęcie, które wykonał będzie zdjęciem fajnym i udanym. Tak też było w tym przypadku. Płynąłem wzdłuż wyspy Kalsoy na Wyspach Owczych, gdy nagle zostaliśmy osłonięci od wiatru. Woda ze wzburzonej zmieniła się na spokojną, w której odbijały się ołowiane chmury. Całość przypominała rozlaną rtęć.
Stojąc przy burcie zauważyłem fulmara, który leciał nad wodą praktycznie nie machając skrzydłami. Jego sylwetka odbijała się w wodzie zaś całość wyglądała dość dziwnie ( w końcu ptaki na ogół ogląda się od dołu a nie od góry ) wykonałem serię zdjęć starając się zróżnicować kadry. Obróbka tej fotografii jest w zasadzie zerowa. żadnego rozmazywania tła, żadnego blurowania – całość zrobiła przyroda i odpowiednie światło. Warto jest mieć aparat zawsze ze sobą…

 


 

Tags:

Może polubisz i to:

Ta strona korzysta z ciasteczek, więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności. - zobacz

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close